Chwała krzyżowi – 24 Niedziela Zwykła – 13 września 2015

W ostatnim tygodniu w Rzymie, Papież Franciszek odprawiając Eucharystię z Armeńskim Patriarchą Katolickim, powiedział, że prześladowanie jest przeznaczeniem chrześcijan, ponieważ kroczą oni drogą Chrystusa. I to jest prawdą.

Jutro obchodzimy dzień Podwyższenia Krzyża Chrystusa, czyli wspomnienie odnalezienia relikwii Krzyża Świętego w IV wieku i uroczystego umieszczenia go w bazylice na Golgocie dnia 14 września 355 roku. Pięknie to współbrzmi z dzisiejszą odezwą Jezusa: “Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, ten je zachowa” (Mt 8:35)

Dlaczego Syn Człowieczy musiał cierpieć?
Dlaczego trzeba zapierać się siebie i nosić krzyż?
Dlaczego trzeba stracić życie z powodu Jezusa i Ewangelii, aby je zachować?
Czy znajdziemy odpowiedź na rodzące się pytania?

Gloria crucis to napis umieszczony na jednym z krzyży w naszej katedrze: “Chwała Krzyżowi”. A w aklamacji przed ewangelią śpiewaliśmy: “Nie daj, Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z Krzyża Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata” (Ga 6:14). Chlubić się krzyżem. Krzyż to znak rozpoznawczy Chrystusa i jego wyznawców. Nie miecz lecz ofiara. Zbawienna ofiara. Nie miecz lecz tarcza obronna.

Rozważanie rozpoczniemy od proroctwa Izajasza. W jego księdze znajdują się cztery utwory, które nazywamy pieśniami, dedykowane Słudze Pańskiemu, tajemniczej postaci, wybranej i powołanej przez Boga, aby ogłosić nowe prawo religijne wszystkim narodom i przynieść ludziom zbawienie. Pomimo ingerencji samego Boga w jego istnienie i misję, Sługa ten będzie prześladowany i wzgardzony przez ludzi. Dzisiejsza pieśń numer 3 i ostatnia przedstawia i rozważa cierpienia Sługi Pańskiego. Choć niewinny cierpi katusze fizyczne i upokorzenia duchowe aż do haniebnej śmierci. Śmierć jednak nie skończy jego misji. W nagrodę otrzyma wieczną chwałę i olbrzymie potomstwo odkupionych przez siebie ludzi z każdego pokolenia i narodu. Kościół zawsze czyta te pieśni w Wielkim Tygodniu, bo od początku interpretował je w odniesieniu do osoby Jezusa i jego męki: “Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem. Pan Bóg mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam” (Iz 50 6-7).
Droga Jezusa. Dlaczego wiedzie przez krzyż? Czy nie można było inaczej? Może. Ale póki co trzeba zrozumieć tę drogę Jezusa.
Wiara pociąga krzyż: “Ty jesteś Mesjaszem“, powiedział Piotr. Mesjasz musi wiele cierpieć odpowiadał Jezus.
Wiara pociąga zdecydowanie i determinację: “Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie” (Mk 8).
Wiara pociąga stratę w sensie ludzkim: “kto chce zachować swoje życie, straci je” (Mt 8). Oto powód dlaczego współcześnie tak mało ludzi decyduje się na wiarę. Nie chce się stracić życia. Przecież żyje się tylko raz i trzeba jak najwięcej z tego korzystać.
Trochę smutna perspektywa, ale nie dla tego, kto jest zaangażowany. Smutna i przerażająca perspektywa była tylko dla Piotra, “niech cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na ciebie” (Mt 16), ale nie dla Jezusa. On był ożywiony i zafascynowany projektem i przyszłością, bo widział plan Ojca, bo wypełniał wolę Boga. Podobnie będzie z rzeszami przyszłych męczenników.
Nie ma utraty życia, gdy się życie daje Panu, łącznie ze śmiercią. Spotka ich błogosławieństwo i z ich powodu błogosławieństwo spłynie na ziemię.

Sobór Watykański drugi ujął to w taki sposób: “Niech też wiedzą, że szczególnie jednoczą się z Chrystusem cierpiącym dla zbawienia świata ci, których gnębi ubóstwo, słabość, choroba i rozmaite troski, albo którzy prześladowanie cierpią dla sprawiedliwości; ich to Pan w Ewangelii nazwał błogosławionymi, ich «Bóg wszelkiej łaski, … po niewielkim utrapieniu udoskonali, utwierdzi i ugruntuje» (1 P 5, 10)” (KK, nr 41, 6).

Co dla nas? Wiara domaga się konsekwencji, a więc musi być potwierdzona czynami. Święty Jakub pięknie to przedstawił: “wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie” (Jk 2). Trzeba przy tym pamiętać, że idzie tutaj nie tylko o jakiś jeden czyn chrześcijański, ale o pełnię życia chrześcijańskiego. Byłoby jakimś nieporozumieniem, gdyby ktoś uczęszczając często do kościoła, we współżyciu z innymi był nie do zniesienia, albo gdyby nie wypełniał należycie swoich obowiązków domowych czy zawodowych.
Czy kochamy nasz krzyż codzienny? Rozumiemy jego znaczenie? Znaczenie zmagania się ze sobą? Zapierania się siebie? Stawiania wymagań? A często spełniania zwyczajnie codziennych obowiązków?

Uśmiechnijmy się do tej perspektywy. Uśmiechnijmy się do krzyża. Przyjmijmy go ochoczo tak jak Jezus. «Przybądź krzyżu», powiedz. «Nie omijaj mnie. Skoro Pan cię wybrał i przyjął, to znaczy że jesteś bezpieczną drogą do nieba i pewnym środkiem do szczęścia».

„Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”

Program duszpasterski 2015 Kościoła w Polsce
Zapraszamy na niedzielną eucharystię sprawowaną jak zwykle o godzinie 10:30 w kościele Świętego Antoniego na Beyoğlu, a po niej na krótki moment agapy. Parafian zachęcamy do ubogacenia stołu agapy, aby goście odwiedzający nasz kościół, mogli poczuć się w nim jak w domu.
24 Niedziela Zwykła (Rok B): I czytanie: Iz 50,5-9a; Psalm: 116; II czytanie: Jk 2,14-18
Ewangelia: Mk 8,27-35